Recenzja: Pozytonowy detektyw

Isaac Asimov wywarł ogromny wpływ na literaturę fantastyczno-naukową, stając się niedoścignionym ideałem dla wielu dzisiejszych pisarzy. Jego dzieła można śmiało zaliczyć do kanonu literatury science-fiction, z którą każdy fan gatunku powinien się zapoznać. Właśnie takim klasykiem, któremu chciałbym się dzisiaj przyjrzeć jest  „Pozytonowy detektyw”.


Wydany po raz pierwszy w 1953 roku, „Pozytonowy detektyw” (ang. „The Caves of Steel”) przedstawia historię nowojorskiego detektywa Elijaha Baleya, któremu zostaje powierzone zadanie rozwiązania zagadki niezwykle intrygującego morderstwa, które może zadecydować o losach Ziemi.  Ale po kolei.

W odległej przyszłości przeludniona Ziemia postanawia osiedlić się na innych planetach, tzw. Światach Zaziemskich. Udaje jej się założyć kilkanaście kolonii, które niestety wraz z upływem czasu buntują się. Dzięki zaawansowanej technologii (zawdzięczanej m.in. robotom) z łatwością pokonują planetę matkę, zrywając z nią kontakty oraz narzucając swoje warunki. Strach przed imperialnymi zapędami Ziemi, jej pragnieniem kolonizowania i zmniejszenia nieustannie rosnącego przeludnienia okazują się silniejsze od sentymentów, Ziemia przegrywa tę walkę. Jej ludność zaczyna masowo osiedlać się w gigantycznych miastach, które budowane są nad starymi metropoliami. Nadeszła nowa era dla niebieskiej planety, lecz bynajmniej nie jest to epoka dobrobytu i szczęścia. Ludzie boją się robotów, które przejmują coraz więcej stanowisk. Ludzie boją się tzw. Przestrzeńców, który założyli specjalną bazę w okolicach Nowego (Nowego) Jorku. Tylko czy boją się aż tak bardzo, że skłonni byliby zabić niewinnego naukowca?…

 

W imię tejże wydajności i oszczędności ludność Ziemi wyrzekła się wielu dawnych przyzwyczajeń: przestrzeni, życia prywatnego, a poniekąd i wolnej woli.

 

Autor zarysował bardzo prawdopodobny scenariusz losów ziemskich i w niezwykle intrygujący sposób opisuje zawiłości polityczno-społeczne. Już teraz niektórzy obawiają się postępującej mechanizacji, inteligentnych maszyn i ich potencjalnego buntu, a co dopiero za kilkaset/dziesiąt/naście lat? Asimov w zgrabny sposób wykorzystuje sprawę morderstwa do przedstawienia swojej wizji przyszłości. Postacie, miejsca oraz wydarzenia wydają się realne, prawdopodobne. Zamieszki w sklepie, gdzie pracują roboty. Grupy miłośników średniowiecza, który marzą o powrocie do skromnych miast i farm prowadzonych przez ludzi. Społeczeństwo jest zróżnicowane, agresywne, rozczarowane. „Pozytonowy detektyw” stanowi ciekawy przykład romansu fantastyki socjologicznej (patrz: Janusz Zajdel) z powieścią detektywistyczną. Choć tutaj trudno mi się wypowiedzieć, bo fanem kryminałów i podobnych utworów nie jestem, to w moim odczuciu wątek kryminalny jest dość lekki i strawny, miejscami całkowicie przysłonięty przez miasto. Sprawa zabójstwa doktora Roja Sartona niesie ze sobą kilka intrygujących zwrotów akcji, zaś samo rozwiązanie zagadki potrafi lekko zaskoczyć. Ot, i to wszystko, co mogę powiedzieć na temat śledztwa.

 

 — To dosyć proste. W moim zespołach motywacyjnych umieszczono wyjątkowo silny bodziec: pragnienie sprawiedliwości.

— Sprawiedliwości! — wykrzyknął Baley. Ale ironia zniknęła z jego twarzy i zastąpił ją wyraz głębokiej nieufności.

 

Myślę, że najbardziej na uwagę zasługują same postacie powieści, które chyba bardziej ciekawiły mnie od popełnionej zbrodni… Ponieważ zabójstwo zostało popełnione na terenie Kosmopolu (strefy, w której żyli Przestrzeńcy), do sprawy, oprócz Elijaha, przydzielono także człowieka z wewnątrz. A przynajmniej tak to wyglądało na pierwszy rzut oka. Partnerem Elijaha okazał się być R. Daneel Olivaw, czyli robot wyglądający zupełnie jak człowiek o całkiem ludzkim zachowaniu (pomijając oczywiście słynne Trzy Prawa Robotyki, w które był wyposażony). Jest to maszyna, która miała posłużyć do zbierania informacji na temat życia Ziemian, co tylko potęgowało uczucie niechęci Elijaha. Ich współpraca nie przebiega najlepiej, jednak wraz z rozwojem akcji, policjant zaczyna żywić sympatię do robota, zaś jego światopogląd ulega zmianie. Właśnie ten dynamizm, złożoność osobowości detektywa oraz jego relacji ze światem zewnętrznym sprawiają, że trudno było mi oderwać się od książki. Pozostali bohaterowie powieści są już mniej interesujący. Komisarz Julius Enderby, szef nowojorskiego oddziału policji, średniowiecznik; Jessie Baley, żona głównego bohatera; Han Fastolfe, naukowiec i Przestrzeniec. Postaci jest mało, ale wszystkie są dopracowane: całkiem prawdopodobne i rzeczywiste.

 

Z okna komisarza sąsiednie wieżowce zdawały się niskie i widać było ich szczyty. Drapacze wyglądały jak szereg palców wskazujących w górę. Ich mury były puste i bez wyrazu. Tworzyły skorupy ludzkich uli.

 

Oryginalny tytuł książki nawiązuje nie do zagadki morderstwa a do gigantycznych przeludnionych Miast ze stali i szkła. Osobiście uważam, że „Pozytonowy detektyw” nie jest powieścią detektywistyczną w fantastyczno-naukowej otoczce a powieścią science-fiction z domieszką detektywistycznego klimatu. Jeśli nastawiacie się na makabryczną zbrodnie, niezliczone tajemnice i szukanie miliona wskazówek to możecie się lekko zawieść. Niemniej jednak, gorąco polecam ten tytuł, warto go przeczytać i znać. Jest to bowiem prawdziwa klasyka, która nigdy się nie zestarzeje.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s