Recenzja: Cała prawda o planecie Ksi

Janusz A. Zajdel był znamienitym pisarzem, prekursorem nurtu fantastyki socjologicznej w Polsce. Nurt ten bardziej niż na rozwoju technologicznym skupiał się na opisywaniu futurystycznych społeczeństw i ustrojów, dlatego nic dziwnego, że zyskał na popularności w trakcie zimnej wojny. Życie w państwie komunistycznym niewątpliwie dostarczyło Zajdlowi mnóstwa inspiracji, co wyraźnie widać w jego utworach, a zwłaszcza w „Całej prawdzie o planecie Ksi”.


W świecie rozwiniętej cywilizacji technicznej niezbędne jest zaufanie do systemu

W bliżej nieokreślonej przyszłości ludzkość postanawia ruszyć w końcu na podbój kosmosu,  za swój cel obierając niezwykłą planetę odkrytą w jednym z układów słonecznych, której warunki są niezwykle mocno zbliżone do warunków ziemskich. Władze postanawiają wysłać kilka tysięcy ochotników na misję kolonizacyjną, licząc na to, że uda im się zaludnić planetę. Niestety, ale kontakt ze statkiem szybko się urywa i to w dość tajemniczych okolicznościach. Losy planety oraz jej kolonizatorów pozostają nieznane. Ziemianie w końcu postanawiają wysłać doświadczonego astronautę o imieniu Sloth, aby dowiedział się, co dokładnie stało się na tajemniczej planecie Ksi — a stało się bardzo wiele.

Zaczniemy budować od fundamentów nasze nowe sprawiedliwe społeczeństwo, w którym wszyscy będziemy naprawdę równi i szczęśliwi

Nad konwojem przejęła władzę grupka młodych terrorystów-fanatyków, która postanowiła zaprowadzić na planecie nowy wspaniały ład, całkowicie zrywając więzi łączące je ze starą, plugawą Ziemią. Nowe, doskonałe społeczeństwo miało wyrzec się wszelkich technologicznych udogodnień, luksusów i przyjemności. Liczyłaby się tylko własna ciężka praca, która pozwalałaby nam docenić to, co mamy. Gdy musimy pracować w pocie czoła, gdy żyjemy z dnia na dzień to jesteśmy szczęśliwsi, bo doceniamy każdy sukces, każdą drobnostkę — takie przynajmniej było rozumowanie terrorystów. Oczywiście, ich szlachetne plany wymagały ogromnych poświęceń, jednak czego się nie robi w imię szczytnych celów? Bynajmniej nie przeszkodziło to im w wybudowaniu podziemnego bunkra z haremem i wszystkimi wartościowymi przedmiotami. Ktoś musi sprawować władzę, a władza przecież nie lubi siedzieć w takich samych warunkach jak plebs.

Po pierwszej sprawnie przeprowadzonej akcji przejęcia władzy pojawiły się pytania i problemy, których rozstrzygnięcie nie było już tak oczywiste i jednoznaczne

To, co autor robi wręcz perfekcyjnie jest opisywanie zmian zachodzących w społeczeństwie oraz w samym ustroju, który jest zgrabną alegorią ustroju komunistycznego. Równość dla wszystkich, równość klas, bony żywieniowe przywodzące na myśl kartki na towary, kult władzy i siły, agresywna propaganda i wpajanie nienawiści do określonego wroga, można nawet do tego dorzucić kult wodza/władzy oraz trzymanie w ryzach swoich obywateli (poddanych?). Symulacja przeprowadzona przez Zajdla zdaje się być dość prawdopodobnym scenariuszem, zaś wnioski z niej płynące dają do myślenia. Władza deprawuje, terroryzm i przymus są złe, a obywatele powinni być wolni — takie wnioski płyną z tej powieści. Niemniej jednak, muszę tutaj wyrazić swoje lekkie niezadowolenie związane z tym, że temat międzyplanetarnego terroryzmu został, w moim odczuciu, potraktowany lekko po macoszemu. Wiem, że autor planował rozwinąć ten wątek w „Drugim spojrzeniu na planetę Ksi” — pierwotnie książka była niedokończona z powodu śmierci autora, ostatecznie dopisana przez Marcina Kowalczyka — jednak liczyłem na coś więcej. Liczyłem na to, że oprócz samego opisu skutków aktu terroryzmu pojawią się jego przyczyny, podłoża, że jakoś się to rozwinie. Lekko zawiódł mnie także brak jakiejkolwiek rozumnej istoty pozaziemskiej: idealna planeta, bardzo podobna do Ziemi, a nie ma na niej inteligentnych form życia? Aczkolwiek rozumiem, że nie wolno oczekiwać od tego (pod)gatunku tego typu rzeczy. Także technologia opisana w książce nieszczególnie zaskakuje, ale jak wspominałem — taka specyfika gatunku, co innego jest tutaj najważniejsze.

Jeśli teraz wzbudzę zaufanie przywódcy buntu, nie krzywdząc przy tym nikogo z naszych, to, być może, uda mi się nawiązać z nimi jakąś bliższą współpracę, która w przyszłości może zaowocować dla naszego wspólnego dobra

Oprócz samej fabuły i prezentacji świata ważni są także bohaterowie. Ponownie nie musimy się o nic martwić: postacie są raczej przekonujące, z łatwością można się odnieść do ich rozterek czy toku rozumowania (sympatyzowanie z nimi to już odrębna kwestia). Dobrze rozumiałem rozterki kolonizatorów, pobudki terrorystów, a za intrygami jakoś udawało mi się nadążać. Niemniej jednak, muszę zwrócić uwagę na to, że wszyscy ci ludzie stanowią jedynie tło dla głównego bohatera jakim jest społeczeństwo. To nie jednostka jest najważniejsza  a ogół. Takie rozwiązanie pozwala w pełni skupić się na charakterystyce ustroju czy grupy, czyli na kluczowych elementach powieści socjologicznej. Jednak z drugiej strony, przez to może ucierpieć jakość samych jednostek. Być może to tylko moje odczucie, ale wydaje mi się, że postacie w książce są odrobinę zbyt… stereotypowe? Archetypiczne? Troszkę brakuje mi w nich głębi — jakoś nikt szczególnie mnie nie zainteresował, nikt nie wywołał silnych uczuć. Ci ludzie po prostu tam są, nie przywiązałem się do nich i jakoś tego nie żałuję.

Oni nie czują potrzeby zmiany swej sytuacji — a w każdym razie nie dojrzeli jeszcze do tego, by ją zmieniać. Nie czują się nieszczęśliwi, bo nie wiedzą, o ile jest im gorzej niż innym osobnikom ich gatunku, na innej planecie

Jeżeli szukacie przenikliwej analizy ustrojów totalitarnych powstałych w wyniku kosmicznego terroryzmu, jeżeli lubicie zmuszające do refleksji charakterystyki różnych społeczeństw, jeżeli ciekawi was wpływ nowych technologii na ludzi, to gorąco polecam Całą prawdę o planecie Ksi. W innym przypadku, gdy szukacie kosmicznych bitew lub krwawych rewolucji i buntów, możecie się trochę rozczarować. Niemniej jednak, warto  kiedyś zajrzeć do tej książki i zapoznać się z zawartymi w niej przemyśleniami. Kto wie, może dowiemy się czegoś o nas samych…

Reklamy

Jedna myśl na temat “Recenzja: Cała prawda o planecie Ksi

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s