Gry indie to i tłumaczenia indie?

Kolejny teoretyczny tekst dotyczący tłumaczeń oraz samej istoty tłumacza. Tym razem spróbujemy scharakteryzować tłumacza niezależnego. Czyli tak na dobrą sprawę… to kogo?


Gry niezależne, czymkolwiek by one nie były (odsyłam do WPISU CZTERNASTEGO), niezaprzeczalnie wywarły dość spory wpływ na branżę gier oraz społeczność graczy. Tylko jak w tym świecie odnajdują się tłumacze? Jakie jest ich miejsce, ich rola? Czy gry indie wymagają już tłumacza indie? Co to znaczy tak na dobrą sprawę?

Uważam, że postępujący rozwój technologiczny doprowadził (lub doprowadzi w ciągu najbliższych kilku lat) do powstania, wyodrębnienia się nowego typu tłumacza. Próbując niejako przewidzieć przyszłość i scharakteryzować zachodzące przemiany w postrzeganiu przez nas rzeczywistości (globalizacja, coraz większa obecność technologii w życiu codziennym, media społecznościowe) opracowałem koncept tłumacza niezależnego. Być może w przyszłości uda mi się dogłębnie zbadać to zagadnienie, jednak natenczas wolałbym skupić się na jego zarysie; opisaniu, wyjaśnieniu o co dokładnie mi chodzi.

Words_words_words

5 głównych cech tłumacza niezależnego:

  1. Po pierwsze, jest to osoba pracująca nad niszowymi produkcjami (czyli m.in. gry komputerowe, literatura, filmy). Tak więc w tym przypadku jest to dość dosłowne rozumienie terminu — tłumacz indie zajmuje się rzeczami indie. Niszowe gatunki wymagają niszowych specjalistów, dlatego ważnym jest też, aby taki tłumacz dobrze orientował się w swojej dziedzinie. Bycie zapalonym graczem czy molem książkowym zdecydowanie pomoże.
  2. Następną istotną cechą jest samokształcenie się, nieustanne poszerzanie horyzontów. Jest to o tyle ważne w przypadku tłumacza niezależnego, ponieważ niekoniecznie jest to osoba po studiach filologicznych/lingwistycznych. Do, przykładowo, lokalizowania gier nie trzeba wykształcenia wyższego (nawet nie ma chyba kierunku, który by się czymś takim zajmował) — niemalże wszystko opiera się na wiedzy praktycznej (habitualnej). Współpraca z grupami doświadczonych tłumaczy, wolontariat w Steam Translation czy tłumaczenie fanfików dla jakichś mniejszych portali pozwalają nabyć niezbędne umiejętności i doświadczenie. Rozwiązanie to ma oczywiście zarówno wady, jak i zalety. Osoba po kierunku językowym może lepiej orientować się w technikach tłumaczeniowych, co umożliwi jej sprawniejsze wykonywanie zleceń. Ponadto, godziny poświęcone językowi na uniwersytecie z reguły skutkują dobrym opanowaniem słownictwa i struktur gramatycznych, a co za tym idzie, szybszym wykonywaniem pracy tłumaczeniowej. Z drugiej strony, studia są dość czasochłonne, więc równie dobrze tłumacz ‘niewykształcony’ może mieć więcej czasu na praktyki. Zawsze można uzupełnić swoje braki fachową literaturą z zakresu przekładoznawstwa. Najważniejszym jest, aby nieustannie się rozwijać — poszerzać swój zakres słów, utartych zwrotów itp. Tak więc w tym znaczeniu, tłumacz niezależny w niezależny od innych sposób doskonali swój warsztat, swoje umiejętności.
  3. Media społecznościowe prawdopodobnie z czasem staną się nieodłączną częścią zawodu tłumacza (o czym wspominałem na początku), dlatego też zdolność sprawnego posługiwania się mediami społecznościowymi jest bardzo mile widziana. Moim zdaniem, takie rozwiązanie ma kilka istotnych zalet. Po pierwsze, tłumacz może korzystać z różnych grup i for dyskusyjnych, gdzie bardziej doświadczeni koledzy mogą służyć pomocą z przełożeniem trudniejszych terminów. Po drugie, korzystając z różnych stron społecznościowych jesteśmy w stanie zaistnieć w świadomości naszych przyszłych pracodawców. Tworzymy w ten sposób swoją wirtualną sieć kontaktów — ktoś nas poleci komuś innemu, ktoś o nas wspomni, ktoś nas pochwali. Po trzecie, jesteśmy w stanie zaistnieć w świadomości odbiorcy, dzięki czemu tłumacz nie jest już kimś niewidocznym, nieobecnym. Portale społecznościowe mogą uwidocznić, podkreślić postać tłumacza, pozwalając mu na lepszy kontakt z odbiorcą. Wstawianie różnych zdjęć oraz postów dotyczących postępów prac (do głowy przychodzi mi np. Grajpopolsku, które pod tym względem jest dość aktywne na swoim Fanpage’u) jest jak najbardziej czymś dobrym i pożądanym, bowiem pokazuje to, iż tłumacz ma na uwadze przyszłych odbiorców.
  4. Jak się miewa ta cała niezależność do organizacji pracy oraz podejścia do wykonywanego zawodu? Czy tłumacz niezależny może pracować w większych zespołach, czyli np. w jakichś biurach zajmujących się lokalizacjami gier? Czy tłumacz niezależny może robić swoją pracę za darmo? Cóż, powiedziałbym, że są to dość sporne kwestie. Ale po kolei. Uważam, że tłumacz niezależny powinien być niezależny od wszelkich biur, firm i większych zespołów. Najlepiej zdaje się pracować pojedynczo lub w skromnych grupkach, ponieważ wtedy mamy (pewną) swobodę wyboru kolejnego projektu tłumaczeniowego. Owszem, przy większych zleceniach współpraca z innymi tłumaczami czy korektorami może okazać się wręcz niezbędna, ale przy jakichś mniejszych projektach można spokojnie się zająć wszystkim w pojedynkę.
  5. Przechodząc do kwestii zarobków oraz podejścia do pracy — tutaj sprawy mogą być lekko skomplikowane. Według mnie, nie ma nic złego w wykonywaniu tłumaczeń za darmo. Startujący tłumacz, zwłaszcza tłumacz niezależny, może mieć problemy ze znalezieniem konkretnych płatnych zleceń, dlatego warto na początku zdobywać doświadczenie oraz wpisy do tłumaczeniowego portfolio poprzez darmowe tłumaczenia. JEDNAKŻE, nie oznacza to, że taka osoba ma pracować cały czas za darmo. Myślę, że tłumacz niezależny powinien pracować zarówno za jakieś wynagrodzenie, jak i za darmo, aby wspomóc drobnych niezależnych twórców. Jakby nie patrzeć to niezależność finansowa tłumacza jest równie istotna, nie wolno o tym zapominać! Zbytni idealizm zrobi więcej szkód niż pożytku, a i wtedy trudno mówić o jakimś zatrudnieniu — robienie wszystkiego pro publico bono nazwałbym raczej hobby niźli faktyczną pracą.

Mam nadzieję, że z czasem będziemy mogli mówić o tłumaczach niezależnych — osobach sprawnie łączących zawód tłumacza z mediami społecznościowymi. Osobach, które wspierają małych niezależnych artystów, umożliwiając różnym grupom odbiorców zapoznanie się z niezależnymi produkcjami. Myślicie, że taki tłumacz ma w ogóle rację bytu? Może lepiej byłoby zlecać takie projekty freelancerom albo solidnym, renomowanym zespołom? Jak się upatrujecie na mój koncept tłumacza niezależnego? Jestem bardzo ciekawy, co o tym sądzicie; każda odpowiedź jest dla mnie na wagę złota. Tak więc zapraszam do dyskusji!


The photo used in the entry was taken by Amaury Henderick [Copyright © 2007]. This work is licensed under a Creative Commons Attribution [CC BY-NC-ND 2.0] license.

Advertisements

2 thoughts on “Gry indie to i tłumaczenia indie?

  1. Bardzo ciekawe zagadnienie. Co prawda spotykam się z pojęciem tłumacza indie po raz pierwszy, ale będę musiał się temu bliżej przyjrzeć – może to coś dla mnie…

    Like

    1. Koncept tłumacza niezależnego był raczej luźnym pomysłem, nie wiem czy powstały już jakieś prace naukowe związane z użyciem mediów w pracy tłumacza (prawdopodobnie tak, trzeba byłoby poszukać). Przede wszystkim, musiałbym przeprowadzić trochę badań i porobić trochę statystyk, aby być w stanie samemu opracować to zagadnienie. To jednak trochę odległa przyszłość, bowiem mam trochę inne plany naukowe na najbliższy czas.
      Co się tyczy zaś tego typu tłumaczeń, warto się zainteresować tematem. Polecam chociażby tę prezentację, która skupia się na szeroko pojętej lokalizacji gier komputerowych, może się przyda: https://prezi.com/su5ramzkkj_5/how-to-enter-the-video-game-localisation-business-and-succeed/?utm_campaign=share&utm_medium=copy

      Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s