Recenzja: Assault Android Cactus

Ci, którzy mnie lepiej znają doskonale wiedzą, że nie przepadam za grami Early Access. Niestety, ostatnimi czasy na Steamie można znaleźć multum niedopracowanych gier (niektóre to nawet Alphy!), których szanse na ukończenie są dość niewielkie i w rzeczy samej, niewiele tytułów wczesnego dostępu staje się pełnoprawnymi, skończonymi tytułami. Założenia są szczytne, bo możemy wspomóc twórców i mieć teoretycznie wpływ na proces tworzenia gry, jednak jak jest w praktyce — wszyscy wiedzą. Na szczęście, moją nadszarpniętą wiarę częściowo przywracają takie cudeńka jak Sunless Sea, Kerbal Space Program czy też… Assault Android Cactus.


 WSTĘP

Stworzone przez małe studio Witch Beam, Assault Android Cactus jest dość wymagającą, a przy tym sprawiającą masę frajdy grą typu twin stick shooter, która w sam raz nadaje się na growe posiedzenia ze znajomymi, oferując lokalny tryb kooperacji dla czterech graczy (za to wielki plus!). Jeśli liczycie na jakąś poruszającą fabułę czy wgniatające w fotel zwroty akcji (w sumie jest tutaj jeden (może dwa) całkiem ciekawy zwrot akcji, ale tylko jeden) to srogo się zawiedziecie, bowiem Assault Android Cactus stawia na szybką, pełną demolki rozgrywkę.

Sama historia prezentuje się dość znośnie. Ot, pewnego razu oficer Cactus  — czy też raczej oficerka, bo wszystkie androidy są płci (?) żeńskiej — odbiera sygnał ratunkowy dobiegający z kosmicznego statku Genki Star. Jednakże, po dotarciu w pobliże pojazdu, ten z miejsca rozpoczyna ostrzał, co zmusza główną bohaterkę do… wbicia się swoim statkiem prosto w kadłub Genki Star. Na miejscu okazuje się, że tamtejsze roboty się zbuntowały, dlatego też musimy przeprowadzić dochodzenie z pistoletem w jednej dłoni, a miotaczem ognia w drugiej. Pomijając już tę odrobinę przemocy jaką znajdziemy w grze, Assault Android Cactus wydaje się być produkcją nie tylko dla starszych graczy, lecz także i tych młodszych. Humor serwowany w dialogach postaci potrafi przywołać na twarzy uśmiech, zaś oprawa graficzna mogąca przywodzić na myśl współczesne kreskówki jest przyjemna dla oka. Nie mamy żadnej krwi, śmierć postaci jest wyczerpaniem baterii, a możliwość grania w kilka osób sprawia, że ta gra może być dobrym prezentem dla naszych pociech; ot, taka dygresja.

Jednak nie przeciągając już dłużej, omówmy sobie poszczególne części, które tworzą tę perełkę gier wczesnego dostępu.


ROZGRYWKA

Assault Android Cactus jest grą z gatunku Shoot ‘em up (jeśli gracie z kontrolerem to i Twin stick shooterem), czyli skupia się na niczym innym jak mordowaniu kolejnych hord wrogów. Gra jest łatwa do nauki a trudna do opanowania, co teoretycznie pozwala na spędzenie nad tytułem masę godzin. Tylko jak to wygląda w praktyce?

Mechanika gry nie jest jakoś szczególnie skomplikowana. Obojętnie którego androida (androidkę?) byśmy nie wybrali to każdy ma dwie bronie na wyposażeniugłówną, która jest dość słaba, jednak można ją ulepszać poprzez zbieranie kulek energii wypadłych z przeciwników; oraz drugorzędną, która jest znacznie silniejsza i pozwoli nam szybciej utłuc większych wrogów, lecz ceną za to jest szybkie przegrzewanie się (nie można jej używać w nieskończoność) oraz fakt, że nie możemy jej wzmacniać. Każda grywalna postać jest na swój sposób inna, ma inny styl gry — jedne androidy są lepsze w bliższym starciu, zaś drugie w ostrzeliwaniu wrogów z bezpiecznej odległości, dlatego jeśli chcemy osiągać jak najlepsze wyniki musimy albo dobierać odpowiednie postacie, albo opanować do perfekcji granie jedną z nich. A skoro już wspomniałem o wynikach to wypadałoby już powiedzieć kilka słów na ich temat. W zależności od tego jak szybko ukończymy poziom, ile wrogów ubijemy bez żadnego zgonu lub przerwania „kombosa”, dostaniemy punkty oraz oceny — począwszy od najsłabszej „D”, skończywszy na perfekcyjnym „S+”. Ponadto, mamy tutaj pewien element rywalizacji, bowiem informacja o ilości zdobytych przez nas punktach jest wysyłana na serwery, a następnie umieszczana na tablicy wyników. Nie jest łatwo trafić do pierwszej dziesiątki, co może nas z kolei skłonić do powtarzania etapu w celu osiągnięcia wyższego miejsca w rankingu. Nagrodą za sprawne przechodzenie poziomów są także specjalne „kredyty”, które potem możemy wydawać na promocyjne grafiki i koncepty lub na „EX Effects”, czyli filtry zmieniające grafikę, możliwość zmiany perspektywy lub też opcję włączenia sterowanych przez komputer pomagierów. Jak dla mnie trochę ciężko się zdobywa te kredyty, jednak z drugiej strony ma to być pewnego rodzaju nagroda za czas spędzony w grze i przechodzenie kolejnych etapów, więc przymykam na to oko.

 

Assault_Android_Cactus_Fight Czy może być coś przyjemniejszego od wspólnej rozwałki ze znajomymi?

 

Wracając jednak do rozgrywki, skupmy się na naszych przeciwnikach. Oprócz tych podstawowych jak nadciągające w masowych ilościach zielone roboty o czterech odnóżach czy też białe, powolne drony, mamy także twarde sztuki, które musimy potraktować z broni drugorzędnej jeśli chcemy je szybko ubić. I tak przykładowo spotykamy czerwone roboty z większą liczbą działek na wyposażeniu lub metaliczne wielkoludy, które wystrzeliwują niebezpieczne miny. Na pochwałę zasługuje A.I. wrogów, którzy myślą o krok naprzód, wysyłając rakiety tam, gdzie moglibyśmy się udać lub starając nas otoczyć. Dodatkowo, będziemy musieli zmierzyć się z bardziej uporczywymi przeciwnikami jak niebieskie maszyny przypominające kanciastego psa na drobnych nóżkach, które ograniczają nasze ruchy poprzez laser przyciągający lub wieżyczki z zabójczymi laserami mogącymi nas natychmiastowo powalić na ziemię (śmierć następuje, gdy wyczerpie nam się bateria). Kiedy nasze tarcze się wyczerpią, padamy na ziemię tracąc przy tym wszelkie ulepszenia broni podstawowej, co zapewnia przewagę nadciągającym w hurtowych ilościach wrogom. Na szczęście nie jesteśmy na aż tak straconej pozycji, ponieważ czasami z przeciwników wypadają specjalne power-upy. I tak czerwona kula zapewnia nam wsparcie dwóch szybkostrzelnych robotów, niebieska obezwładnia wszystkich wrogów jednocześnie regenerując nasze tarcze, zaś żółta zwiększa naszą prędkość poruszania się oraz strzelania. Jeśli nie pasuje nam obecny powerup, możemy chwilę odczekać aż się zmieni. Całe te powerupy są nawet fajnym urozmaiceniem odrobinę schematycznej rozgrywki. Rozumiem, że studio Witch Beam jest niewielkie, jednak lekka monotonność oraz powtarzalność bolą. Moim głównym zarzutem jest tutaj małe zróżnicowanie przeciwników, bo sektory oraz poziomy są bardzo fajnie zrobione i przyjemnie jest iść dalej w głąb statku Genki Star. Przynajmniej walki z bossami są należycie wykonane, za to plus.  Na uwagę i pochwałę zasługuje także fakt, że twórcy przygotowali nam kilka różnych trybów rozgrywki. Oprócz kampanii mamy także Infinity Drive, czyli rozwalanie niekończących się fal wrogów; Daily Drive, czyli codziennie zmieniające się wyzwania oraz Boss Rush odblokowywany po ukończeniu gry. Jasne, niewiele się tutaj zmienia i jest to po prostu więcej złomowania robotów, jednak z drugiej strony o to w tej grze chodzi, a przynajmniej możemy się dłużej bawić ze znajomymi.

 

Assault_Android_Cactus_Fight2 Miejscami gra zamienia się w istny pokaz fajerwerków!

 

Ostatnią rzeczą, o której chcę wspomnieć jest fabuła oraz świat gry — elementy może niekoniecznie związane aż tak bardzo z rozgrywką, jednak wpływające na odbiór całości, więc musimy o nich wspomnieć. O fabule już wspominałem co nieco we wstępie, przy okazji nadmieniając, że jest w grze jeden czy dwa zaskakujące zwroty akcji. Moim problem jest to, że gra nie za wiele wyjaśnia, wszystko jest podawane ukradkiem. Odnoszę wrażenie, że tytuł ten ma być wstępem do jakiejś większej marki, podstawą do teoretycznej kontynuacji. W menu głównym mamy do dyspozycji zbiór informacji na temat androidów, przeciwników oraz uniwersum, gdzie mamy jakąś międzyplanetarną policję, Nexusy, przeludnioną Ziemię itd. Szczerze liczę na to, że gra odniesie sukces i twórcy rozwiną te pomysły, bo szkoda marnować taki potencjał, zwłaszcza że jest on spychany trochę na margines w postaci krótkich wpisów dostępnych z menu głównego. Na plus dodam zakończenie, które jest naprawdę ciekawie zrobione i potrafi zaskoczyć.

 

Assault_Android_Cactus_BossKwestie niektórych z postaci mogą wywołać lekki uśmiech na twarzy.


GRAFIKA I DŹWIĘK

Pod względem graficznym gra prezentuje się naprawdę dobrze, za to muszę pochwalić twórców. Ogólny styl przywodzi mi na myśl współczesne kreskówki z lekką inspiracją… anime? Na pewno nie jest źle, twórcy nie poszli po linii najmniejszego oporu i nie zaserwowali nam pikselozy. Modele są (przynajmniej moim zdaniem) ładne i dość szczegółowe (zwłaszcza bossów, którzy zapadają w pamięć!), zaś tekstury dobrej jakości, choć czasami brakowało mi większej różnorodności, o czym wspominałem już wcześniej. Niby aż tak nie rzuca się to w oczy, bo jesteśmy zbyt zajęci brutalnym demontażem nadciągających robotów, jednak byłoby fajnie ujrzeć więcej nowych modeli. Mam tylko nadzieję, że tytuł ten odniesie sukces i twórcy dodadzą nowe elementy do gry. Co się tyczy zaś tych ośmiu (wraz z premierą już 9) androidów, którymi mamy szansę zagrać — nie mam zastrzeżeń, bo tutaj faktycznie jest zróżnicowanie, zarówno pod względem graficznym, jak i rozgrywkowym. Ponadto, każda postać ma swoją własną osobowość, własne odzywki, co jest jak najbardziej na plus. Lubię, gdy twórcy przykładają się do swojej pracy dbając o wszelkie możliwe detale. Fajne są też „EX Effects”, które np. pozwolą nam zagrać w Assault Android Cactus z perspektywy pierwszej osoby lub w wersji halucynogennej.

 
Assault_Android_Cactus_Acid Czy androidy śnią o psychodelicznych owcach?

 

Projekty oraz wygląd lokacji także przypadły mi do gustu. W grze dostępne mamy 5 sektorów (łącznie 25 poziomów), przy czym każdy z nich ma swój własny motyw przewodni. Podobały mi się niektóre projekty poziomów, przykładowo te, w których otoczenie się porusza, bo jedziemy na platformie. Także samo menu wyboru lokacji wygląda fajnie. Nasza postać musi przebiec przez specjalną planszę odzwierciedlającą sektor i stanąć w pobliżu specjalnych punktów, które przeniosą nas na upragnioną planszę. Takie rozwiązanie może i jest na dłuższą metę męczące, jednakże dla mnie jest przyjemnym urozmaiceniem.

Przechodząc teraz do kwestii dźwiękowych: muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem. Twórca ścieżki dźwiękowej odwalił kawał świetnej roboty, bowiem muzyka doskonale pasuje do gry. W Assault Android Cactus znajdziemy zarówno szybkie, energiczne utwory przygrywające nam w trakcie beztroskiej rozwałki, jak i powolniejsze, a miejscami nawet złowieszcze kawałki. Muzyka świetnie nastraja, sprawiając, że walki z bossami są jeszcze bardziej emocjonujące. Także odgłosy postaci, przeciwników czy broni są niczego sobie. Zostając jednak przy odgłosach, nie mogę zrozumieć jednej rzeczy… Mocno zdziwił mnie fakt, iż podczas walk z bossami kwestie androidów są wyświetlane na ekranie. Nie ma żadnych mówionych kwestii — ot, najwidoczniej nasi podopieczni znają tylko kilka wykrzyknień jak „Battery here” czy „Shutdown!”. W żadnym razie nie jest to wada, po prostu zastanawia mnie taki wybór. Być może twórcy chcieli uniknąć sytuacji, w której voice acting okaże się beznadziejny i zrazi graczy do tytułu? Wiem tylko jedno, bardzo chciałbym usłyszeć więcej kwestii mówionych, bo głosy bardzo dobrze pasują do postaci i przyjemnie się ich słucha.


WYDAJNOŚĆ

Na koniec wypadałoby powiedzieć słów kilka o wydajności oraz kwestiach technicznych. Według informacji podanych na stronie sklepu Steam dla Assault Android Cactus, minimalne wymagania sprzętowe dla tej gry to Windows XP, procesor Core 2 Duo, 2 GB pamięci RAM oraz karta graficzna Intel HD 4000. Z kolei zalecane wymagania sprzętowe to Windows 7, procesor Core i5, 4 GB RAMu i karta graficzna Nvidia Geforce GTX 460 (lub AMD Radeon HD6850). Jak możecie zauważyć, Assault Android Cactus nie jest jakoś szczególnie wymagającą grą — z łatwością odpalicie ją na starszym sprzęcie. Ja na swoim starawym już komputerku nie miałem zbytnich problemów, gra jest dość dobrze zoptymalizowana. Owszem, zdarzają się czasami jakieś glitche czy lagi, jednak należą one do rzadkości i z reguły wszystko działa jak należy.


Podsumowując, Assault Android Cactus jest całkiem porządną grą, której udało się w końcu opuścić piekło zwane „Early Access”. Owszem, może i jest to tytuł krótki (pod warunkiem, że się uprzemy i uwzględnimy tylko samą kampanię), mało zróżnicowany pod względem rozgrywki czy modeli przeciwników, jednakże radość z niszczenia robotów, wymagające poziomy (zwłaszcza jeśli dążymy do otrzymania najwyższych not), niesamowicie przyjemny i wpadający w ucho soundtrack, a także możliwość grania na jednym ekranie w cztery osoby nadrabiają wszelkie niedociągnięcia i pomyłki. Assault Android Cactus otrzymuje ode mnie w pełni zasłużone 8,5/10, pozostaje mi jedynie pogratulować twórcom. Z ciekawością będę przyglądać się ich dalszym poczynaniom.

 

Kopia recenzencka została dostarczona przez studio Witch Beam.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s