Puste miejsca i krew zabitych malin

Po ostatniej recenzji nadeszła pora, aby w końcu wrócić do tematu tłumaczeń. Ostatnio pracuję sobie nad różnymi wierszami; ot tak, dla siebie, aby przetestować swoje zdolności, poprawić swój warsztat i nauczyć się czegoś nowego. Z tego względu, chciałbym dzisiaj skupić się na analizie tłumaczenia jednego z wierszy. Przekład poezji, zwłaszcza na język obcy jest dość trudnym zadaniem, dlatego może wyjść to całkiem ciekawie. 


W moich próbach tłumaczeń literackich na razie staram skupiać się na wierszach białych, ponieważ nie muszę dodatkowo głowić się nad rymami. Cóż, jakkolwiek to wydaje się mieć sens, tak wierzcie mi, iż pozory mylą i tego typu utwory wcale nie są łatwiejsze do przetłumaczenia! Najważniejszym dla mnie jest, aby zrozumieć i „poczuć” dany utwór, ponieważ tłumaczymy obrazy i znaczenia, nie zaś puste słowa; słowa te muszą ze sobą współgrać, stanowić spójny twór. Dlatego zanim przejdziemy do przekładu, spróbujemy sobie pobieżnie przeanalizować dzisiejszy utwór napisany przez Tomasza Jastruna, zatytułowany: Puste miejsca.

Za długo trzymaliśmy się za ręce

I poranione są nasze dłonie

Zbyt wiele było słów martwych

I już nie mamy sobie nic do powiedzenia

 

Zamiast kwiatów rosną w naszych doniczkach

Puste miejsca o dużych liściach

Gdy pada na nie promień słońca

Prześwitują żyły i powieki

 

A jednak za krótko tuliliśmy się do siebie

Za mało było szeptów i krzyków

Za mało w nas ciepła dla naszych roślin

Które pną się na przekór niebytom

 

I skąd wokół tyle krwi zabitych malin

Tu gdzie nikt niczego nie zrywał

Powyższy wiersz jest przykładem wiersza białego, czyli wiersza pozbawionego rymów. Ma on dość prosty, raczej schematyczny układ trzech strof po 4 wersy burzony przez jedną zwrotkę dwuwersową na końcu. Warto zwrócić tutaj uwagę na anaforę w trzeciej zwrotce, którą powinniśmy jakoś uwzględnić w naszym przykładzie (służy wzmocnieniu przekazu). Co się tyczy zaś języka, określiłbym go mianem prostego, aczkolwiek bardzo sugestywnego, subtelnego. Powiedziałbym, że jest to dość obrazowy utwór. Powinniśmy spróbować przenieść tę lekkość i względną prostotę na język docelowy. Co się tyczy zaś samej treści i nastroju, to mamy tutaj wyraźną melancholię, nostalgię; jest miłość, która wygasła oraz pewna pustka związaną z tym faktem. Co ciekawe, podmiot liryczny w pewnym sensie jest obiektywny, nie potępia którejś ze stron (a jeśli już to obie jednocześnie).

Tak więc teraz, gdy dokonaliśmy pobieżnej analizy, możemy spróbować przełożyć to na język angielski. Oto moja wersja:



We’ve been holding our hands far too long

Our palms are hurting and bleeding

There were far too many empty words

And so we have nothing else to add

 

Instead of flowers in our pots

We are growing there empty spaces

In the sunlight all of their

Veins and arteries become transparent

 

And yet we would cuddle too rarely

Not enough of whispers and screams

Not enough of warmth inside us for our plants

Growing upwards against all odds

 

And why is there so much blood of a rotten fruit

Which has never been harvested before

Mamy już zarówno oryginalną wersję, jak i przekład, więc możemy w spokoju zająć się porównaniami oraz ponowną analizą. Ale zanim do tego przejdziemy, rzućmy szybko okiem na strukturę przekładu. Mamy dokładnie tyle samo zwrotek oraz tyle samo linijek, co w oryginale. Zachowane zostały także brak znaków interpunkcyjnych oraz anafora w trzeciej zwrotce.

Nie ma się nad czym więcej rozwodzić, przejdźmy więc do najistotniejszego elementu, tzn. omawiania treści.

Przyjrzyjmy się teraz pierwszej zwrotce, zwracając uwagę na warstwę merytoryczną oraz leksykalną. Jak możecie zauważyć, lekko wzmocniłem przekaz obrazu w pierwszej (oraz trzeciej) linijce poprzez użycie przysłówka far (w tym kontekście far znaczyłoby „zdecydowanie (za długo)”, „stanowczo za długo”). Ponadto postanowiłem przetłumaczyć dłonie jako palms, bo sens niemalże identyczny a stylistycznie wygląda to o niebo lepiej (brak powtórzeń). Zostając jeszcze na chwilę przy dłoniach, możecie zauważyć, że trochę sobie dopowiedziałem: dłonie nie tylko bolą, lecz także krwawią. Może to niezbyt pasuje do tego wiersza, jednak w moim odczuciu dobitnie podkreśla emocje osoby mówiącej. Inną zmianą, która też może wpłynąć na odbiór jest przełożenie słów martwych na empty words (puste słowa). Obie te przydawki nasuwają (przynajmniej mi) na myśl niespełnione obietnice, słowa rzucone na wiatr, przy czym ta pierwsza wydaje się być bardziej dobitna, mieć większy ładunek emocjonalny. Tylko jak się to wszystko miewa w kontekście gramatycznym?

W oryginale mamy pewien ciąg przyczynowo-skutkowy, którego skutki obserwujemy w teraźniejszości: „(Kiedyś) Trzymaliśmy się za ręce i (teraz) poranione są dłonie”. W języku angielskim mamy trochę więcej czasów, dlatego zastanawiałem jak odpowiednio to sformułować. Ostatecznie zdecydowałem się na użycie czasów Present Perfect Progressive oraz Present Progressive. Pierwszego czasu używamy głównie wtedy, kiedy chcemy powiedzieć o jakiejś czynności rozpoczętej w przeszłości i trwającej aż do teraz (lub która dopiero co się skończyła), o jakiejś czynności, której czas trwania jest dla nas ważniejszy od rezultatów lub o jakiejś czynności, która trwała jakiś czas w przeszłości zaś jej skutek jest widoczny w teraźniejszości. Z tego powodu, że mamy tutaj do czynienia ze związkiem, który trwał przez jakiś czas (ta informacja jest dla nas ważna), ale ostatecznie się skończył i ma wpływ na teraźniejszość, postanowiłem użyć właśnie PPP. Aby jeszcze bardziej uwidocznić ten wpływ, w drugiej linijce posłużyłem się czasem Present Progessive. Generalnie używamy go w odniesieniu do czynności dziejących się w chwili mówienia, czynności dziejących się w danym okresie (I’m reading a book może oznaczać, że po prostu od jakiegoś czasu czytamy książkę; jesteśmy w trakcie, ale nie w tej chwili jeśli ma to sens), czynności tymczasowych lub zmieniających się stanów/czynności (przykładowo: it’s getting hotter and hotter; the prices are still growing). Swoją drogą, użycie PPP raczej mocno implikuje, że związek ten zakończył się nie tak dawno, co z kolei może dość wpłynąć na interpretację czy odbiór wiersza; wszak w oryginalnej wersji nie mamy podane jak dawno ten związek się zakończył. Ot, jakie znaczenie mają różnice w gramatykach obu języków.

KittyJak widać nie wszyscy lubią poezję…

Struktury gramatyczne oraz dobór czasu w drugiej strofie raczej nie wymagają komentarza, dlatego przejdźmy od razu do słownictwa. W moim przekładzie rośliny już nie rosną samodzielnie w naszych doniczkach (to growrosnąć, używane w odniesieniu do roślin, ale także np. ludzi), a to my je hodujemy (to grow sth hodować coś, np. pomidory).  Dodatkowo, te tytułowe puste miejsca w mojej wersji już nie mają „dużych liści”, mimo najszczerszych chęci, aby to zachować. Ogółem miałem lekki dylemat co zrobić z tymi pustymi miejscami. Odbieram to jako odczuwalną pustkę w mieszkaniu, nieobecność drugiej osoby w naszym życiu. „Empty spaces” w tym kontekście brzmi mi jakoś nie bardzo. Może „empty places” lepiej by do tego pasowało? To już pozostawiam Wam do oceny. Wracając jednak do dalszej analizy. Powieki w moim przekładzie stają się tętnicami (arteries), które według mnie łączą się z żyłami (veins) w bardziej zgrabną całość. Te same żyły i tętnice w promieniach słońca stają się przejrzyste (transparent) zamiast po prostu prześwitywać (angielskim odpowiednikiem byłoby shine through).

Ostatnie dwie strofy połączę w jedną całość, jako że niewiele nam już zostało do omówienia. Zacznijmy może od użycia would. Niektórzy mogą się zdziwić i zapytać, co ono tutaj robi, przecież najczęściej wyraża jakąś chęć, pragnienie lub uprzejmą prośbę. W tym kontekście would jest równoznaczne z used to, czyli oznacza jakiś nawyk, regularnie powtarzaną czynność w przeszłości, która w teraźniejszości nie jest już wykonywana. Zwrot too rarely (zbyt rzadko) także zdaje się o tym świadczyć. Z innych ciekawszych zmian mamy rośliny, które już nie pną się na przekór niebytom, a rosną do góry wbrew przeciwnościom losu (against all (the) oddsnaprzekór wszystkiemu, pomimo wszelkich przeszkód). To prawda, że obdarłem autora z jego wyszukanej metafory, lecz takie lekkie uproszczenie też ma swoje zalety. Niemniej jednak, największa ingerencja w zamysł autora zaszła chyba w ostatniej strofie. Zastąpiłem maliny (raspberries) neutralnym owocem, który jest zgniły (rotten) i którego nikt nigdy nie zrywał (użycie Present Perfect Simple ze względu na ścisły związek z teraźniejszością; różnie można to interpretować). To dość mocno zmienia odbiór utworu, dodaje nowe znaczenie, dlatego zastanówmy się jaki obraz się kreuje w moim przekładzie?

Nie potrafię określić dlaczego, jednak w moim odczuciu przekład jest bardziej gorzki, niesie ze sobą pewien negatywny ładunek emocjonalny. Być może jest to za sprawą końcówki, gdzie osoba mówiąca określa ten związek mianem zgniłego owocu? Może trudno jest mi się zdystansować do swojego dzieła (w końcu ja też jestem autorem na swój sposób) i widzę w nim więcej niż można byłoby zobaczyć? Nie siliłem się na wyszukane metafory, starałem się odwzorować sytuację za pomocą prostych słów, odtworzyć obraz żywy i emocjonalny. Niemniej jednak, to czy mi się udało i czy przekład ten jest przekładem pomyślnym musicie już ocenić sami.

Jeśli macie jakieś propozycje odnośnie ewentualnych poprawek lub dalsze pytania to pytajcie śmiało, chętnie odpowiem. W końcu chodzi w tym wszystkim o to, aby każde z nas mogło się czegoś nauczyć.

Reklamy

Jedna myśl na temat “Puste miejsca i krew zabitych malin

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s